poniedziałek, 20 listopada 2017

O zmianach

 
 
Miałam coś napisać o wierszach, niezrozumieniu i szerokiej frazie, jednak przejdę od razu do nośnika pamięci. Ponieważ czuję się tak, jakbym przechodziła jakiś wewnętrzny autyzm. - Czytaj dalej, klik

niedziela, 19 listopada 2017

Ten moment



Sklepy cynamonowe. Pokręcone ulice, których nie można przepłynąć, przejść suchą stopą. Krokodyle łzy dzieci, wycieńczone poszewki w poduszkach, zmaltretowane rogi zeszytów. Zapach tamtych dni. Jeszcze się rozglądam, przypuszczam i odpuszczam. Jestem powściągliwa, bo nie wiem, czy to już trzynasty miesiąc, szósty palec, fałszywy czas myli tropy. Jeszcze rozmyślam nad sensem snów, odrostów, spojrzeń. Przegadane dni, przepite wieczory. Ocean pochłaniający wywijasy. Zastanawiasz się jak zatrzymać listopadowe słońce. Żar rozlewający nad horyzontem.

sobota, 18 listopada 2017

Dialog



Zakręciłam ciasto na chleb. Prześlizguję się wzrokiem po mokrej szybie. Ostatnia róża zakwitła, chociaż drzewa już ogołocone, wciąż jeszcze wierzę w ten świat. Kamienie, sny, ściany, schowki. Stopień po stopniu. Dookoła wilgoć, mech i milczenie. 

piątek, 17 listopada 2017

Skłonności



Słaba kondycja, przestawione litery,
zdania. Odsłaniają siatkówkę oka, mięśnie,
tracę kontrolę. Tik-tik.
Później łkam kilka godzin, kołysząc się na boki.
Pętelki na wyprutych nitkach, supełki. Rano
torfowiska ciągną się do lasu, pod górę.

Pomarszczona zieleń udaje liście, a w nich wyblakłe
odbicie, echo gdzieś ponad. Dzwonek telefonu.
Prawdziwy ciężar. Sterczące włosy,
wrzosy od wiatru roznoszą kwiaty w zakamarki nocy.
Dłonie wypełnione miękką skórą, pamięcią ust, ciała.
Twardnieją i rodzą się na nowo.

Z kołysanek, zapisanych poematów. Ze słowników, idiomów,
pokręconych sentencji, pomyłek. Później podkreślam
słowa na kursie z literatury angielskiej. Znam już wszystkie
nazwiska z pisemek. Zakłócają dzień, mylą tropy.
Wiatr od Morza Irlandzkiego robi swoje. Żyję zuchwale
i – mimo skurczów – tańczę. Pokonuję codzienny opór.

z tomu Pierwsze wspomnienie wielkiego głodu - klik

czwartek, 16 listopada 2017

Blue November


Dopiero się zaczął, a jestem w połowie Listopada. Zmęczona. A miałam tylko wejść i wyjść. Przyjaciółka z Dublina wyciągnęła mnie na spacer. I dobrze, bo przecież ile można... Poza tym, że nie mam czasu, nic się nie zmieniło. Wstaję o 6:50, zasypiam po północy, rutyna! 




A Perfect Circle - The Doomed [Official Video]


wtorek, 14 listopada 2017

Senność


Listopad kręci się blisko ognia. Ciepło na skalę masową. Lodowiec topnieje, moje serce też, może nie na globalną skalę, ale lodowiec i owszem. Ostatnio, kiedy stałam na klifie, wyobrażałam sobie, jak zalewa mnie ocean. Wioski i miasteczka. Drogi, ścieżki, letnie domy. Nie ma dla nas ratunku. - czytaj dalej (klik)

sobota, 11 listopada 2017

Muszę cię zakończyć




Na dnie, w gorącym mleku migdałowym
układają się ulubione słowa. Z nieużytków,
wygrzebane w deszczu korzenie. Młode szkodniki wypływają pierwsze.
Mówisz, że drapią w gardle. Powietrze brązowieje od torfu.

I czytam o sprawiedliwych, ślepej kobiecie, która w letniej wodzie
dręczy palce. Czy można zadręczyć się na śmierć? Z okazji końca.
Ważnej chwili, detali, których nie jest się w stanie dostrzec. Miłość podłączona
do czegoś twardego albo może tylko nam się wydaje, że nadejdzie sen i
zwolni od odpowiedzialności.

Omijasz w nim drogi, jeziora, szpilki wystające z trawy. Rodzi się nowy
trakt. Bez ołtarzy na skrzyżowaniach. Wżerów tak głębokich,
że zboża nie kiełkują. Wtedy dociera do mnie ranek. Pachnący bułkami,
masłem. Kawa i nieproszeni goście. Przerywają lekturę, zaginają rogi.
Ich odciśnięte na blatach linie szorowałam dwa dni.